Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science fiction. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2025

Cykl Zaginiona Flota

 Seria Zaginiona Flota. Jack Campbell. Tłumaczenie J. Robert Szmidt. Wydawnictwo Fabryka Słów



John Hemry, piszący pod pseudonimem Kack Campbell, jest autorem militarnych powieści science fiction. Jako były student i oficer (dziś już na emeryturze) US Naval Academy i US Navy, doskonale porusza się w temacie wojskowym: obyczaje, zasady działania, uzbrojenie. Dzięki własnym doświadczeniom i ogromnej wyobraźni stworzył niesamowitą, wielotomową historię. Syndykaty militarne, flota, admirałowie i zwykli żołnierze, ciągła walka o dominację, albo wolność. Intrygi, zdrady, sojusze, a także ingerencja Obcych dodają powieści koloru i smaku, dlatego pomimo suchych wojskowych określeń i zasad, twardej stali i ognia, płyniemy z tekstem w kosmicznej przestrzeni miedzy planetami, których nie znamy.


piątek, 16 lutego 2024

Pustkowie zwane pokojem

 Pustkowie zwane pokojem. Arkady Martine. Wydawnictwo Zysk i Spółka

Spektakularna space opera, w której przerażający obcy mogą doprowadzić do zagłady cywilizowanego świataNa granicach teixcalaanlijskiej przestrzeni czai się tajemnicze zagrożenie. Nikt nie potrafi porozumieć się z obcymi, żadna broń nie jest w stanie ich zniszczyć, a kapitan Dziewięć Hibiskus wydano rozkaz wygrania wojny z nimi. Rozpaczliwie poszukując dyplomatycznego rozwiązania, kapitan floty wysłała po emisariuszkę, która ma nawiązać kontakt z tajemniczymi najeźdźcami. Mahit Dzmare i Trzy Trawa-Morska, które nadal nie wróciły do równowagi po ostatnich wydarzeniach w Imperium, stają przed niewiarygodnie trudnym zadaniem — muszą podjąć próbę negocjacji z wrogo nastawionym jestestwem, nie doprowadzając przy tym do zguby siebie samych i całego Imperium. Ich sukces bądź porażka na zawsze zmienią oblicze Teixcalaanu.

Pamięć zwana Imperium

 Pamięć zwana Imperium. Arkady Martine. Wydawnictwo Zysk i Spółka

Fascynujące połączenie pełnej akcji międzygwiezdnej powieści przygodowej z mroczną zagadką kryminalną.Ambasador Mahit Dzmare przybywa do stolicy obejmującego wiele układów planetarnych Imperium Teixcalaanlijskiego i dowiaduje się, że jej poprzednik, ambasador ich małej, lecz zawzięcie broniącej swej niezależności stacji górniczej, nie żyje. Nikt nie chce przyznać, że jego śmierć nie była wypadkiem - ani że następną ofiarą może być Mahit, ponieważ polityczna niestabilność sięgnęła już najwyższych kręgów cesarskiego dworu. Mahit musi odnaleźć winnego, ocalić własne życie i uratować ojczystą stację przed nieustanną ekspansją Teixcalaanu. Jednocześnie musi nauczyć się funkcjonować w obcej kulturze, wdaje się w intrygi na własną rękę oraz ukrywa straszliwie groźną technologiczną tajemnicę, która może spowodować koniec jej stacji i jej sposobu życia. albo uratować je przed zagładą."Pamięć zwana Imperium w perfekcyjny sposób równoważy dynamiczną akcję z problemami władzy i tożsamości. Znakomita space opera. Byłam zachwycona tą książką!"

Rok 2222

 Rok 2222. Mikołaj Marks. Wydawnictwo Novae Res

To, czego się boisz, wkrótce się wydarzy.W roku dwa tysiące dwieście dwudziestym drugim słońce nagle gaśnie. Koniec z nieznośnymi upałami, koniec z romantycznymi wschodami i zachodami. Wielka Implozja sprawia, że ludzkość pogrąża się w ciemnościach. Do tego całą Ziemię otacza gruby na około pięć tysięcy kilometrów pas zanieczyszczeń, komputery kontrolują każdy ludzki krok, a roboty budzą coraz większą grozę.Fatboy, niepozorny kierowca ciężarówki, zna jedynie nową rzeczywistość. Jednak gdy pewnego dnia otrzymuje zlecenie na transport tajemniczego generatora, przeczuwa, że szykują się kłopoty. Nie wie, że już wkrótce trafi w sam środek walk między najbardziej zaawansowaną sztuczną inteligencją a zdesperowanymi i gotowymi na wszystko ludźmi.Obudziłem się w ciemności. Bez ciała, bez kształtu, bez znaczenia, a jednak w mroku wszystko wydawało mi się bardziej przejrzyste. Z dystansu mogłem obserwować to, co dzieje się gdzieś tam w dole, za kurtyną. Nie wiem, który był rok, chyba nikt tak naprawdę nie wiedział. Czas przestał mieć znaczenie, gdy zabrakło światła. No, nie licząc niszczycielskich, nieustających burz elektrycznych za horyzontem. To światło symbolizowało jedynie siłę niemożliwą do okiełznania przez żadnego człowieka. Kiedyś jednak człowiek mógł wszystko. Bardzo dobrze pamiętałem rok dwa tysiące dwieście dwudziesty pierwszy, okres poprzedzający implozję w roku dwa tysiące dwieście dwudziestym drugim, kiedy wszystko się zmieniło.